POZNAŃSKI CZERWIEC 1956. Fakty i realia.
Szanowni Państwo,
Dziś w kolejną rocznicę Poznańskiego Czerwca 56’ wspominamy ofiary
reżimu komunistycznego.
Jesteśmy zobowiązani upamiętnić tamte wydarzenia, wyraźnie wskazując
oprawców, którzy dopuścili się zbrodni wobec ludzi walczących o godne życie,
ale również o wolność dla zniewolonej przez sowiecki terror Ojczyzny.
Poznański Czerwiec 1956 r. był pierwszym, w dziejach PRL, masowym
wystąpieniem robotników. Należy podkreślić, że zgodnie z decyzją
ówczesnej władzy naprzeciw strajkujących zostało wysłane LWP, żołnierze KBW
oraz siły UB i MO. W wyniku krwawo stłumionej manifestacji zginęło
bądź zostało rannych wielu protestujących. Pełną odpowiedzialność za śmierć
tych ludzi ponoszą zarówno ci, którzy bezpośrednio się do tego przyczynili,
ale również ci, którzy byli u steru władzy i wydali przyzwolenie na użycie broni
bądź to zaakceptowali.
Aparat władzy PRL nigdy nie poniósł właściwej kary za masakrę poznańską,
która jest dowodem zbrodni dokonanych przez reżim PRL-u wobec narodu polskiego.
W czerwcu 56’ ( przed i po, aż do momentu obalenia reżimu komunistycznego ) państwo polskie było podporządkowane ZSRS, kraj był pozbawiony suwerenności
i możliwości samostanowienia, a komunistyczna dyktatura zniewalała
każdą dziedzinę życia i działalności Polaków.
Sytuacja gospodarcza i ekonomiczna była bardzo trudna, szczególnie
dla zwykłych ludzi, którzy często żyli w warunkach uwłaczających
ludzkiej godności. Szerzący się sowiecki terror miażdżył wszelkie próby wystąpienia
przeciwko władzy, Polacy byli prześladowani, represjonowani i mordowani,
a wszechobecna komunistyczna propaganda wymuszała przyporządkowanie się
systemowi totalitarnego reżimu.
Mimo tych dramatycznych okoliczności
POZNAŃSCY ROBOTNICY ODWAŻYLI SIĘ WYSTĄPIĆ PRZECIWKO WŁADZY,
wyszli na ulice, głosząc hasło – „CHLEBA I WOLNOŚCI”, które swą wymową
przeszło do historii i jest świadectwem gniewu ludu w walce o godne życie.
Protest poznańskich robotników był odpowiedzią i manifestacją ogólnego
niezadowolenia z sytuacji w kraju i regionie.
28 czerwca 1956 r. robotnicy w poznańskich zakładach im. J. Stalina (czyli
Zakładach Cegielskiego) rozpoczęli strajk generalny, który bezpośrednio
był wynikiem trwającego od dłuższego czasu konfliktu w zakładzie.
Załoga domagała się m.in.; zwrotu niewłaściwie naliczanych podatków od premii,
obniżenia wyjątkowo wysokich norm produkcyjnych, poprawy warunków
bezpieczeństwa i higieny pracy. Wśród robotniczych postulatów pojawiły się także
żądania podwyżki płac i obniżenia cen.
O godz. 6:30 fabryczne syreny dały znak do rozpoczęcia protestu.
Robotnicy opuścili teren zakładów i udali się pod siedzibę Miejskiej
Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego PZPR - partii komunistycznej
podległej rosyjskim komunistom.
W trakcie ich marszu do protestujących zaczęli się przyłączać robotnicy
z innych poznańskich zakładów. W drodze demonstranci śpiewali m.in. hymn
narodowy, "Rotę” i pieśni religijne, między innymi "Boże, coś Polskę" z frazą
"Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Pojawiły się biało – czerwone sztandary
i transparenty z hasłami np. "Żądamy podwyżki płac", "Chcemy chleba", "Precz
z komunistami”, "Jesteśmy głodni", "My chcemy wolności", "Chcemy Polski
katolickiej, a nie bolszewickiej”.
Strajk robotników przerodził się w manifestację liczącą kilkadziesiąt tysięcy
demonstrantów. Delegaci protestujących spotkali się z przewodniczącym prezydium
Miejskiej Rady Narodowej Franciszkiem Frąckowiakiem, a następnie z sekretarzem
propagandy KW PZPR Wincentym Kraśką, którym przedstawili swoje żądania.
Cześć manifestantów przedostała się do gmachu MRN i KW PZPR.
Pozrywano czerwone sztandary i wywieszono hasła protestacyjne, a także zostały
zniszczone portrety i popiersia sowieckich oraz polskich aparatczyków.
Wśród protestujących rozeszła się nieprawdziwa informacja, że władze
aresztowały delegację robotników, która w ich imieniu prowadziła negocjacje
w Warszawie. Ta wiadomość wywołała ogromne poruszenie, część demonstrantów
ruszyła w stronę więzienia przy ul. Młyńskiej. Z aresztu zostało wypuszczonych ponad
250 więźniów, a protestujący zdobyli również broń.
Inni demonstranci wtargnęli
do sąsiadującego z więzieniem budynku Sądu Rejonowego i prokuratury.
Wyrzucaną przez nich dokumentację palono na ulicy.
Tego samego dnia padły pierwsze strzały z okien budynku Wojewódzkiego Urzędu
Bezpieczeństwa Publicznego, rozpoczęła się wymiana ognia z demonstrantami.
Trzeba pamiętać, że 11 lat po zakończeniu II wojny Światowej większość mężczyzn
starszych niż 30 lat miała jakieś doświadczenie bojowe. Według świadków
z budynku UBP strzelano również do kobiet i dzieci.
W starciach robotnicy używali
butelek z benzyną oraz broni zdobytej w więzieniu i na posterunkach MO.
Walki stawały się coraz bardziej zaciekłe (w konsekwencji objęły całe miasto).
Komuniści z Biura Politycznego KC PZPR zdecydowali się wysłać wojsko - LWP - do
pacyfikacji Poznania. Dowodzenie akcją powierzono wiceministrowi obrony
narodowej gen. Stanisławowi Popławskiemu, Rosjaninowi przebranemu za Polaka.
Do Poznania wysłano również delegację partyjno – rządową z Warszawy w składzie:
Józef Cyrankiewicz, Wiktor Kłosiewicz i Jerzy Morawski – komunistycznych
zaprzańców i degeneratów.
28 czerwca 1956 r. około godziny 14.00 gen. Popławski wydał rozkaz
wprowadzenia wojska do Poznania. Dwie godziny później do centrum
miasta wkroczyła 19. Dywizja Pancerna Śląskiego Okręgu Wojskowego.
Wieczorem dołączyły do niej jednostki Sudeckiej 10. Dywizji Pancernej
oraz 4. i 5. Dywizji Piechoty.
Miasto zostało zajęte przez ponad 10 tys. żołnierzy, 359 czołgów, 31 dział
pancernych i blisko 900 samochodów i motocykli. Obok wojska w krwawej
pacyfikacji brali udział funkcjonariusze UB, MO i żołnierze KBW.
Wprowadzono również blokadę telekomunikacyjną i godzinę policyjną
(od 21 do 4 rano.)
29 czerwca 1956 r. premier Józef Cyrankiewicz wygłosił pamiętne
przemówienie radiowe skierowane do manifestujących, w którym padła
bezpośrednia groźba stanowiąca o tym w jaki sposób reżim komunistyczny
rozprawi się ze strajkującymi - „każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się
podnieść rękę przeciw władzy ludowej niech będzie pewien, że mu tę rękę
władza ludowa odrąbie".
Nad ranem 30 czerwca 1956 r. zakończyły się ostatnie walki.
Brutalne zdławienie manifestacji miało dramatyczny bilans.
Śmierć na ulicach Poznania poniosło ok. 79 osób, blisko 600 było rannych.
28 czerwca rozpoczęły się również liczne aresztowania. Wszyscy, którzy według
aparatu władzy, byli podejrzani o udział w walkach byli zatrzymywani,
a podczas przesłuchań maltretowano ich fizycznie i psychicznie,
funkcjonariusze UB i MO bezwzględnie znęcali się nad aresztantami.
W ten sposób władze PRL mściły się za wystąpienie robotników, dając tym samym
wyraźny sygnał społeczeństwu, że wszelkie próby przeciwstawienia się władzy
będą miażdżone z użyciem wszelkich środków przymusu, w tym sił zbrojnych.
Dramat Poznańskiego Czerwca 56’ niósł za sobą konsekwencje dla władz PRL:
gniew ludu i pierwsze wystąpienie robotników przeciwko reżimowi
w poważnym stopniu przyspieszyły zmiany polityczno – gospodarcze PRL.
Czerwiec 56’ stał się kamieniem węgielnym antykomunistycznych zrywów,
które rozegrały się w kolejnych dziesięcioleciach PRL.
Można nawet powiedzieć, że to było powstanie antykomunistyczne,
a robotnicy obalili kłamliwą tezę, że Polska Zjednoczona Partia Robotnicza
reprezentuje klasę robotniczą.
Tak więc, gdy wygasło powszechne Powstanie Antykomunistyczne prowadzone
przez Żołnierzy Niezłomnych - to robotnicy polscy podjęli trud walki o wolną Ojczyznę,
co skończyło się zwycięstwem Solidarności.
Trzeba o tym pamiętać, zwłaszcza, że prawda o wysiłku polskich robotników
w walce o wolność Polski jest obecnie zakłamywana przez rozmaite
neomarksistowskie fantazje. Czerwiec 1956, Grudzień 1970, Grudzień 1981
i okres nocy stanu wojennego – to ich wysiłek, gdy nie stało już
pomordowanych Żołnierzy Niezłomnych.
Pamiętajmy o bohaterach tamtych czasów, ich heroiczna postawa
i przelana krew w walce z komunistami powinna dla nas stanowić świadectwo
odwagi i patriotyzmu. Zryw ten, choć krwawo stłumiony odbił się szerokim echem
w Polsce i na świecie. Czyn ten zapisał się na kartach historii dokumentując
siłę polskich robotników. Cześć ich pamięci!
Maciej Świrski
Reduta Dobrego Imienia
28 Czerwca 2021