1901-1921
Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. Rodzina Pileckich pochodzi
z okolic Nowogródczyzny. W wyniku represji za udział w Powstaniu
Styczniowym, część majątku uległa konfiskacie, a młodzi Pileccy zmuszeni
do szukania pracy na stanowiskach rządowych rosyjskiego imperium.
Ojciec Witolda, Julian Pilecki po ukończeniu studiów w Instytucie Leśnym
w Petersburgu, przyjął posadę leśnika na północy Rosji w Karelii. Po
wstąpieniu w związek małżeński z Ludwiką Osiecimską zamieszkali w
Ołońcu. Tam urodziło się im pięcioro dzieci: Maria, Józef /zmarł
w
wieku 5 lat/, Witold, Wanda i Jerzy. W tym czasie rodzina Pileckich co
roku wyjeżdżała na kilka tygodni do Sukurcz oraz na Mohylowszczyznę dla
podtrzymania więzi rodzinnych a także dla pogłębiania znajomości języka
polskiego i historii kraju przodków. Niski poziom nauczania w
miejscowych szkołach i rusycyzmy w mowie małych Pileckich wpłynęły na
decyzję rodziców o konieczności wyjazdu młodzieży
z Ołońca. Ze
względów materialnych, Julian Pilecki nadal pracował w Zarządzie Lasów
Państwowych w Ołońcu, na stanowisku starszego rewizora, natomiast
Ludwika Pilecka wraz z dziećmi w 1910 r. zamieszkała w Wilnie. Witold
rozpoczął naukę w szkole handlowej - tzw. gimnazjum komercyjnym. Po
rozpoczęciu nauki związał się też z nielegalnie działającym skautingiem.
Wybuch wojny w 1914 r. zaskoczył rodzinę Pileckich na wakacjach
w Druskiennikach. Nie mogąc wrócić do zagrożonego niemiecką okupacją Wilna,
ani
do dalekiego Ołońca, gdzie pracował ojciec, Ludwika Pilecka w sierpniu
tegoż roku pojechała do swej matki mieszkającej w Hawryłkowie na
Mohylowszczyźnie
i tam posłała dzieci do szkół w Orle. W tym małym
kresowym miasteczku Witold założył pierwszy zastęp harcerski i zaczął
też współorganizować kółka samokształceniowe.
Rok 1918 przyniósł kolejną zmianę w życiu Pileckich. Powstające po rewolucji
w
Rosji tzw. Komitety Fornalskie i Komitety Robotniczo-Chłopskie,
podburzane przez nasłanych agitatorów, zaczęły rozgrabiać majątki
ziemskie i likwidować złapanych właścicieli. Ludwika Pilecka, ostrzeżona
przez okoliczną życzliwą ludność wiejską, wyjechała z rodziną do Wilna,
pozostając tam praktycznie bez środków do życia, gdyż nie miała
kontaktu z mężem pracującym w Ołońcu. Zaistniała sytuacja zmusiła ją do
wyjazdu z miasta i zamieszkania w majątku Sukurcze zrujnowanym przez
nieuczciwych dzierżawców i niemiecką grabież.
Jesienią 1918 r. Witold Pilecki powrócił do Wilna, by kontynuować
przerwaną naukę tym razem w gimnazjum im. Joachima Lelewela. Na wieść o
wycofywaniu się Niemców z miasta i zbliżaniu się wojsk bolszewickich,
ochotnicy pod komendą
gen. Władysława Wejtki, przystąpili do organizowania oddziałów samoobrony.
W skład tych oddziałów weszła grupa starszych harcerzy, w której był Witold.
Na
przełomie 1918 i 1919 r. oddziały gen. W. Wejtki przejęły władzę w
mieście. Nadciągające wojska bolszewickie były jednak o wiele silniejsze
i zmusiły obrońców do opuszczenia miasta. 5 stycznia 1919 r. Witold
Pilecki wraz z obrońcami Wilna, klucząc między niemieckimi pozycjami
przedostali się przez Białystok do Łap, gdzie spotkali zorganizowany
oddział Wojska Polskiego dowodzony przez braci Władysława i Jerzego
Dąmbrowskich. W tym oddziale ułanów dowodzonym przez słynnego Jerzego
Dąmbrowskiego „Łupaszkę” Witold walczył do jesieni 1919 r.,
a po ustabilizowaniu się frontu został zdemobilizowany i wrócił do nauki
w
wileńskim gimnazjum. Na wieść o polsko-bolszewickiej wojnie w lipcu
1920 r. ponownie wstąpił w szeregi wojska polskiego. W sierpniu 1920 r.
pod komendą rtm. Jerzego Dąmbrowskiego walczył na przedmieściu Warszawy,
później został skierowany do oddziałów gen. Lucjana Żeligowskiego.
1921-1939
Na początku 1921 r. został zwolniony z wojska, wrócił do Wilna , by
kontynuować naukę w gimnazjum oraz działać w harcerstwie i prowadzić
prace w Związku Bezpieczeństwa Kraju, do którego wstąpił w lutym 1921 r.
W maju tegoż roku złożył egzamin maturalny przed Komisją Egzaminacyjną
dla Byłych Wojskowych.
Po ukończeniu kursów podoficerskich ZBK,
Pilecki został komendantem-instruktorem Oddziału ZBK w
Nowem-Święcianach. Na przełomie 1921 i 1922 r. odbył 10-miesięczny kurs w
Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu.
W 1922 r. Witold Pilecki rozpoczął studia na Uniwersytecie im.
Stefana Batorego jako nadzwyczajny słuchacz Wydziału Sztuk Pięknych.
Brak środków utrzymania, ciężka choroba ojca Juliana, zadłużenie majątku
Sukurcze zmusiły Witolda do rezygnacji z ambitnych planów studiowania i
podjęcia pracy zarobkowej.
We wrześniu 1926 r. został właścicielem majątku, zaczął więc go modernizować
i rozwijać aby był przykładem dla okolicznych właścicieli ziemskich i osadników wojskowych.
W 1929 r. Witold Pilecki poznał Marię Ostrowską, młodą nauczycielkę
miejscowej szkoły, pochodzącą z Ostrowi Mazowieckiej. 7 kwietnia 1931 r
Maria i Witold zawarli związek małżeński i zamieszkali w Sukurczach,
gdzie urodził się im syn,
a następnie córka.
Swojej działalności nie zawęził do pracy w majątku i opieki nad rodziną.
Jako
obywatel ziemski działał na rzecz innych, starając się przyciągnąć do
pracy społecznej swoich przyjaciół i sąsiadów. Założył kółko rolnicze i
mleczarnię, której był prezesem. Zajmował się także opieką społeczną.
Oprócz tych rozlicznych zajęć znajdował czas na działalność artystyczną;
pisał wiersze i malował. Do dziś
w kościele parafialnym w Krupie wiszą dwa obrazy pędzla Witolda Pileckiego.
W
dworku w Sukurczach powstało kilka obrazów religijnych tworzonych
techniką fresku. Zachowały się także baśniowe obrazy i rysunki
namalowane dla dzieci: własnych i znajomych.
Dźwiganie rodzinnej schedy z ruiny, założenie rodziny, szeroka praca
społeczna nie przesłoniły Witoldowi zauroczenia wojskiem. Jeszcze w 1925
r. odbył praktykę
w 26 pułku Ułanów Wielkopolskich. W 1926 r.
otrzymał promocję do stopnia podporucznika rezerwy ze starszeństwem z
1923 r. W późniejszych latach prawie corocznie uczestniczył w
ćwiczeniach rezerwy w 26 pułku ułanów, a od 1931 r.
- w Centrum
Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. W 1932 r. w lidzkim powiecie
utworzył z okolicznych osadników wojskowych Konne Przysposobienie
Wojskowe „Krakus”. Został mianowany dowódcą Lidzkiego I Szwadronu PW. W
1937 r. KPW pow. lidzkiego zostało podporządkowane 19 Dywizji Piechoty. W
1938 r. Witold Pilecki otrzymał za swoją pracę społeczną i
zaangażowanie społeczne Srebrny Krzyż Zasługi.
1939-1945
W końcu sierpnia 1939 r. 19 Dywizja Piechoty pod dowództwem gen.
bryg. Józefa Kwaciszewskiego z włączonym doń szwadronem Witolda, została
skierowana
w okolice Piotrkowa Trybunalskiego do osłony szosy
Piotrków – Tomaszów Mazowiecki. W nocy 5/6 września niemiecki XVI Korpus
pancerny rozbił polską dywizję, więc rozproszeni żołnierze, wśród
których był także Pilecki, po przejściu Wisły włączyli się w szeregi
odtwarzanej 41 Dywizji Piechoty Rezerwy. Komendantem kawalerii
dywizyjnej mianowano mjr. Jana Włodarkiewicza, a jego zastępcą został
ppor. Witold Pilecki. Walcząc z Niemcami, żołnierze 41 D.P.Rez.
kierowali się na południowy wschód w celu utworzenia przedmościa
rumuńskiego. Po agresji ZSRR 17 września, dowództwo polskie chciało
umożliwić przejście jak największej ilości żołnierzy na Węgry i do
Rumunii, stąd w dalszym ciągu kierowano się na południe. 22 września
dywizja została rozbita, żołnierze zaś otrzymali rozkaz złożenia broni.
Żołnierze w większości nie skapitulowali. Część z nich uciekła na Węgry i
podjęła dalszą walkę u boku sojuszniczej Francji. Inni, wśród których
był Witold Pilecki, wrócili do kraju, by prowadzić podziemną walkę z
okupantem.
Natomiast najbliższa rodzina Witolda mieszkająca w Sukurczach, po 17 września znalazła się pod okupacją sowiecką. By uniknąć losu polskich rodzin aresztowanych i wywożonych na Syberię przez NKWD, Maria Pilecka wraz z dziećmi ukrywała się wśród miejscowej ludności, poszukując możliwości przedostania się na teren Generalnego Gubernatorstwa. Dopiero w kwietniu 1940 r. udało się jej przekroczyć granicę sowiecko-niemiecką i dotrzeć do rodziców w Ostrowi Mazowieckiej. Dopiero tutaj dowiedziała się że jej mąż żyje i mieszka w Warszawie.
Witold Pilecki i żołnierze mjr. Jana Włodarkiewicza po dotarciu do
okupowanej stolicy utworzyli organizację wojskową – Tajną Armię Polską
przyjmując 9 listopada 1939 r. za początek jej działalności. W tym
okresie działały już inne podziemne organizacje wojskowe, z których
najstarszą, powstałą 26 września 1939 r. była Służba Zwycięstwu Polski
przemianowana na Związek Walki Zbrojnej. Na czele TAP stanął mjr
Włodarkiewicz ps. „Drawicz”. Witold Pilecki z wielkim zaangażowaniem
włączył się w pracę TAP: pełnił rolę inspektora organizacyjnego, szefa
Sztabu Głównego, szefa zaopatrzenia, szefa oddziału
organizacyjno-mobilizacyjnego, szefa zaopatrzenia i służb specjalnych.
Tajna Armia Polska obejmowała swoim zasięgiem Warszawę, Siedlce, Lublin,
Radom i Kraków. W początkowym okresie TAP działała samodzielnie,
równolegle do innych działających organizacji podziemnych.
Po upadku
Francji, gdy polskie władze wojskowe na emigracji poprzez swoich
emisariuszy zachęcały i wzywały podziemne organizacje wojskowe do
scalania, dowództwo TAP podjęło współpracę ze Związkiem Walki Zbrojnej, a
w 1941 r. całkowicie się jej podporządkowało.
Witold Pilecki działając aktywnie w konspiracji, od 1940 r. pracował
jako ajent hurtowni kosmetycznej „Raczyński i Ska”, co pozwalało mu na w
miarę swobodne poruszanie się po Warszawie. Pomimo tylu różnorodnych
zajęć zawsze starał się znaleźć czas dla swoich najbliższych. Z żoną
kontaktował się stosunkowo często,
z dziećmi o wiele rzadziej; wspólnie udało się im spędzić zaledwie kilka dni.
W 1940 r. władze niemieckie zaczęły organizować na ziemiach polskich obozy koncentracyjne. Obok zastraszenia społeczeństwa chodziło również o wyzyskanie darmowej siły roboczej i grabież mienia, oraz eksterminację więźniów.
Aresztowania wśród żołnierzy Tajnej Armii Polskiej, osadzanie coraz większej liczby skazańców w obozie koncentracyjnym Auschwitz i rozszerzająca się jego zła sława w miarę zwiększania jego funkcji eksterminacyjnych - wpłynęły na decyzję Witolda Pileckiego, by tam dobrowolnie się udać. Zamiar ten zrealizował 19 września 1940 r. podczas łapanki na Żoliborzu, skąd pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego dostał się do Auschwitz jako więzień nr 4859. Jesienią 1941 r. otrzymał awans na porucznika, który potwierdził fakt, że Pilecki poszedł do obozu ochotniczo, żeby tam zorganizować konspirację wojskową i zdobyć wiarygodne dane o zbrodniach popełnianych przez Niemców. W ZWZ-AK obowiązywała pragmatyka, iż z zasady nie awansowano więźniów.
Po przekroczeniu bramy z napisem „Arbeit macht frei”, niezależnie od przygotowania i wyobrażeń, każdy przybyły przeżywał szok. Tak samo zareagował Witold Pilecki. W czasie pobytu w Auschwitz trzykrotnie poważnie zachorował, ale pod opieką dr Jana Deringa, żołnierza TAP powrócił do sił. Obozowe przeżycia nie tylko nie załamały Pileckiego psychicznie, ale jakby dodatkowo mobilizowały do walki i do działania. Pierwsza grupa konspiracyjna, którą zawiązał wśród więźniów przywiezionych z Warszawy nosiła nazwę Tajnej Organizacji Wojskowej; tworzyły ją tzw. piątki. W miarę włączania kolejnych grup organizacji zmieniono nazwę na Związek Organizacji Wojskowych, który swoich żołnierzy miał we wszystkich komandach obozu oświęcimskiego. Nieco później, równolegle do konspiracyjnej działalności „Tomasza Serafińskiego” tę pracę zaczęły rozwijać inne organizacje wojskowe i polityczne z ZWZ-AK na czele.
Następnym celem, jaki Pilecki postawił przed sobą było połączenie
grup konspiracyjnych w Auschwitz i przygotowanie do powstania. Rozmowy
prowadzone z wyższymi uwięzionymi w obozie oświęcimskim wojskowymi były
trudne,
ale ideowość Witolda, widoczny brak żądzy władzy doprowadziła
do scalenia wszystkich odłamów konspiracyjnych pod dowództwem płk
Kazimierza Heilmana-Rawicza z ZWZ-AK. „Tomasz Serafiński” nadal zajmował
się rozwijaniem sieci konspiratorów. Gdy Niemcy wywieźli płk Rawicza do
obozu w Mauthausen, na czele organizacji postawiono płk pilota Juliana
Gilewicza. Oprócz porozumienia
i zjednoczenia organizacji wojskowych, Witoldowi Pileckiemu, po wielu rozmowach
i
przekonywaniu udało się doprowadzić do swoistego porozumienia
politycznego między poszczególnymi partiami i nurtami politycznymi.
Wyrazem tego porozumienia była wigilia zorganizowana w 1941 r., na
której spotkali się przedstawiciele różnych ugrupowań ze Stanisławem
Dubois i Janem Mosdorfem na czele. Po utworzeniu obozu Birkenau również
tam zaczęto wciągać nowych ludzi
w krąg konspiracji obozowej.
Po osiągnięciu zamierzonych celów więźniowie-konspiratorzy zaczęli prowadzić nasłuchy radiowe oraz przygotowywać plan aktywnej samoobrony i ewentualnego buntu na wypadek, gdyby Niemcy postanowili zlikwidować obóz. Witold Pilecki wespół z towarzyszami opracowywał szczegółowe przygotowania do akcji militarnej w różnych sytuacjach. Magazyn broni ZOW umieszczono i zamaskowano pod barakiem biura budowlanego. Ważnym polem działania Pileckiego w obozie było przekazywanie meldunków do Komendy Głównej ZWZ-AK w Warszawie. Początkowo przekazywał je za pośrednictwem zwalnianych więźniów-członków ZOW. Później, gdy Niemcy znieśli zbiorową odpowiedzialność za ucieczki, sam Związek Organizacji Wojskowych zaczął je organizować i przekazywać ważne informacje. Pierwsza ucieczka miała miejsce w maju 1942 r.
Wiosną 1943 r. rozpoczęły się aresztowania wśród najbliższych
współpracowników „Tomasza Serafińskiego”. Gestapo miało coraz więcej
danych o obozowej konspiracji. Władze Auschwitz zdecydowały się na
przerzucenie „starych” polskich aresztantów do obozów na teren III
Rzeszy. Gdy udało się uzyskać potwierdzenie tych decyzji, Witold Pilecki
podjął plan ucieczki z Auschwitz. Wraz z dwoma więźniami: Janem
Redzejem i Edwardem Ciesielskim dokonał tego w czasie świąt
wielkanocnych z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Chciał osobiście w Komendzie
Głównej AK przedstawić sytuację w KL Auschwitz i uzyskać zgodę na akcję
zbrojną
i wyzwolenie więźniów. Po ucieczce, podczas pobytu w Wiśniczu
poznał osobiście autentycznego Tomasza Serafińskiego, z którym nawiązał
dozgonną przyjaźń
i korespondował niemal do końca informując o sobie i współtowarzyszach ucieczki.
W
czasie oczekiwania na łączność z podziemiem Witold Pilecki namalował
dwa obrazy, które podarował panu Tomaszowi, otrzymując w zamian dwie
pozycje historyczne dotyczące Kresów. Tomasz Serafiński ps. „Lisola”
będąc wówczas zastępcą komendanta placówki AK w Wiśniczu, przesłał
meldunek o ukrywających się zbiegach komendantowi Okręgu Krakowskiego z
prośbą o nawiązanie łączności ze zbrojnym podziemiem. Przedstawił też
szczegółowy raport o zbrodniach popełnianych w Auschwitz oraz precyzyjny
plan akcji zbrojnej w celu uwolnienia więzionych w obozie. Jednak
dowództwo Okręgu Krakowskiego, obawiając się prowokacji, bardzo
podejrzliwie potraktowało trójkę uciekinierów. Nie mogąc podjąć
współpracy z Krakowem, Pilecki nawiązał łączność z Warszawą i 22
sierpnia 1943 r. wyjechał do stolicy licząc na zgodę KG AK i na
przyspieszenie momentu przeprowadzenia akcji odbicia więźniów
oświęcimskich.
Trzeba wspomnieć, że załoga obozu oświęcimskiego złożona z oddziałów
SS liczyła powyżej 3 tysiące ludzi. Wokół Auschwitz Niemcy
skoncentrowali liczne jednostki Wehrmachtu oraz siły policyjne i
funkcjonariuszy administracyjnych. Przy tej ilości niemieckich oddziałów
przewidywano, że siły partyzanckie mogłyby je powstrzymać i otworzyć
obóz koncentracyjny na około pół godziny, a przez ten czas mogłoby uciec
200 – 300 więźniów. Reszta musiałaby szukać ratunku na własną rękę
a to byłoby równoznaczne z zagładą. Podtrzymano jednak wcześniejszy wniosek
o ataku na obóz, gdyby Niemcy zamierzali dokonać masowego mordu na więźniach
i w takiej wersji został zatwierdzony przez Komendanta Głównego AK,
gen.
Tadeusza Komorowskiego ps. „Bór”. Witold Pilecki poznawszy różne
aspekty sprawy, uznał powściągliwość KG AK i zupełny brak podstaw do
optymistycznej oceny możliwości uwolnienia uwięzionych ludzi. Posiadane
informacje przekazał konspiracyjnym kanałem żołnierzom w Auschwitz, a
sam włączył się aktywnie
w pracę konspiracyjną pod przybranym
nazwiskiem „Romana Jezierskiego”. Nadal żył sprawami oświęcimiaków
otaczając opieką ich rodziny, udzielając im – w miarę ówczesnych
możliwości – wsparcia materialnego. Aż do wybuchu Powstania
Warszawskiego żywo interesował się samym obozem i cały czas był w
kontakcie
z tamtejszym podziemiem. Było to dla niego o tyle łatwiejsze, że od stycznia
1944
r. komórką więzienną Oddziału II KG-kryptonim „Kratka” kierował
współuciekinier z Auschwitz Jan Redzej ps. „Klemens”. 23 lutego 1944 r.
Witolda Pileckiego awansowano na rotmistrza ze starszeństwem od
listopada 1943 r.
W 1944 r. coraz wyraźniej zdawano sobie sprawę, iż tereny kraju
zostaną zajęte przez Armię Czerwoną, która dobrowolnie ich nie opuści.
Wobec niebezpieczeństwa okupacji przez ZSRR, którą obliczano na 5 – 10
lat zaczęto przygotowania do możliwości pozostania w konspiracji przez
dłuższy czas. Zaistniała więc potrzeba stworzenia nowej organizacji
podziemnej o charakterze polityczno-wojskowym, która miałaby uodpornić
społeczeństwo na komunistyczną propagandę, mobilizować siły ducha narodu
i chronić osoby i instytucje konspiracyjne przed inwigilacją.
Do
utworzenia organizacji konspiracyjnej pod kryptonimem „NIE” –
Niepodległość gen. Tadeusz Komorowski ps. ”Bór” skierował płk Augusta
Emila Fieldorfa. Była to konspiracja w konspiracji. Do tej działalności
oddelegowano też Witolda Pileckiego. Współpracując ze Stefanem
Miłkowskim odpowiedzialnym za polityczną stronę powstającej organizacji,
„Witold” miał organizować strukturę planowania akcji bojowych. Dalszą
pracę |nad rozwojem i udoskonaleniem „NIE” przerwało Powstanie
Warszawskie.
Chociaż Witold Pilecki ze względu na pracę w organizacji „NIE” nie
powinien się włączyć czynnie do walk powstańczych, nie pozostał biernym
świadkiem. Początkowo walczył jako szeregowy żołnierz w Zgrupowaniu
„Chrobry II” starając się zachować anonimowość. Jednak w miarę upływu
czasu, gdy coraz bardziej potrzebni byli oficerowie ujawnił swój stopień
wojskowy. W pierwszych dniach powstania walczył w 1 kompanii
„Warszawianka” w budynku Wojskowego Instytutu Geograficznego. W miarę
toczonych walk powstańczych został zastępcą, a następnie dowódcą 2
kompanii I batalionu broniącej rejonu ulic Towarowej i Srebrnej ze
składami Hartwiga. Podczas walk nawiązał przyjaźń z kapelanem
Zgrupowania „Chrobry II” ks. kpt. Antonim Czajkowskim ps. „Badur”.
Spotkał też towarzysza ucieczki z Auschwitz – Edwarda Ciesielskiego ps.
„Beton”. Od niego dowiedział się
o śmierci Jana Redzeja przy zdobywaniu WIG.
Po 63 dniach walki Powstanie Warszawskie upadło. Powstańcy musieli złożyć broń
i
udać się do niewoli. 5 października 1944 r. rtm. Witold Pilecki wraz z
żołnierzami Zgrupowania „Chrobry II” wyruszył do Ożarowa, skąd po kilku
dniach pojechał do Lamsdorf, a 19 października skierowano go do Murnau.
Tam przebywał do wyzwolenia opiekując się młodymi powstańcami, za co
otrzymał wdzięczne miano „Taty”. 9 lipca 1945 roku Witold Pilecki
wyjechał z obozu w Murnau do II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych we
Włoszech, gdzie oficjalny przydział do służby otrzymał równocześnie z
urlopem, który miał wykorzystać na przygotowanie się do powrotu do
Polski. Zamieszkał w San Giorgio i dzielił czas na spisywanie wspomnień
oświęcimskich i na rozmowy z wyższymi dowódcami PSZ o czekających go
zadaniach i sposobach ich realizacji. W drugiej połowie października
1945 r. wyruszył do kraju razem z Marią Szelągowską, współpracownicą z
okresu okupacji
i Bolesławem Niewiarowskim, przyjacielem z walk
powstańczych. Do Warszawy dotarł 8 grudnia 1945 r. z dokumentami
wystawionymi na nazwisko Romana Jezierskiego, gdyż taką kennkartę miał w
Powstaniu Warszawskim i z nią poszedł do niewoli.
1945-1947
W kraju panował chaos. W lutym 1945 r. Rząd Tymczasowy przeniósł się
do Warszawy. Na terenie całego obszaru trwała akcja organizowania sił
bezpieczeństwa i milicji, które uzupełniały działający na rdzennych
ziemiach polskich radziecki aparat NKWD. Rozwiązanie Armii Krajowej
rozkazem
z 19 stycznia 1945 roku oznaczało formalne przejęcie
aktywności konspiracyjnej przez szkieletową organizację „NIE”. Tymczasem
brak kontaktu ze zwierzchnikami, porwane sieci łączności, odcięcie od
informacji sprawiły, iż z konieczności powstały nowe grupy polityczne i
wojskowe, nowe ośrodki oporu. Ludzie zagrożeni uwięzieniem i wywozem na
Syberię uciekali do lasu tworząc nowe oddziały partyzantki
niepodległościowej, która przechodziła od samoobrony do pojedynczych
wypadów na posterunki MO czy placówki UBP, biorąc odwet za represje.
Po powrocie do kraju Witold Pilecki podobnie jak i cały naród był przekonany,
że
„polscy” (pełniący obowiązki Polaków) komuniści są agentami wrogiego
mocarstwa. Stąd wierność złożonej przysiędze nakazywała mu służyć
prawowitemu rządowi Rzeczypospolitej Polskiej i jej dowództwu
wojskowemu. Zaczął nawiązywać kontakty organizacji „NIE”, która jednak
faktycznie nie rozwinęła działalności. Poza tym została ujawniona jej
struktura działania w czasie moskiewskiego procesu
16 przywódców Polski Podziemnej w kwietniu 1945 r. Gen. Władysław Anders
15 kwietnia 1945 r. rozwiązał organizację „NIE”.
Podjęta decyzja nie rozwiązywała nabrzmiałych problemów: troski o los
tysięcy żołnierzy AK, przeciwstawienie się propagandzie dążącej do
zniszczenia dorobku Polskiego Państwa Podziemnego, powstrzymanie
odruchów determinacji i wskazania obywatelskiej postawy ideowej w nowych
warunkach odbudowy kraju. Próbując temu sprostać płk Jan Rzepecki wraz
ze współpracownikami delegatury Sił Zbrojnych 2 września 1945 r.
powołali do istnienia „Ruch oporu bez wojny
i dywersji – Wolność i Niezawisłość”. Była to organizacja społeczno-polityczna,
która
wzywała do opozycji ale bez broni w ręku. Po aresztowaniu prezesa płk
Rzepeckiego, WiN kontynuowało działalność pod kierownictwem płk Józefa
Rybickiego oraz płk Franciszka Niepokólczyckiego.
Rozwiązanie „NIE” zmusiło Witolda Pileckiego do zaczynania od początku: lokalizacji w nowych warunkach i powolnego, systematycznego montowania siatki łączności. Współpracowników dobierał z byłych żołnierzy TAP i oświęcimskiej konspiracji. Przy ich pomocy zdobywał tajne i poufne informacje na temat życia gospodarczego kraju, działania NKWD i komunistów, narastania terroru, fałszerstw w polityce, sytuacji oddziałów leśnych, z którymi kontaktował się osobiście lub przez kurierów. Cały materiał był fotografowany i przekazywany kurierom, którzy oddawali go w II Korpusie.
W tym czasie „Roman Jezierski” wiele uwagi poświęcał także gromadzeniu
i opracowywaniu wspomnień o organizacji konspiracyjnej w obozie KL Auschwitz.
Do tej pracy zmusiło go fałszywe przedstawianie obozowej rzeczywistości z czym zaczął się spotykać na co dzień.
Z żoną kontaktował się tylko co dwa tygodnie, w czasie przyjazdu do Warszawy, gdy dokonywała zakupu książek do księgarni prowadzonej w Ostrowi Mazowieckiej. Nocowała wtedy w mieszkaniu wynajmowanym przez męża. Na swoje utrzymanie „Roman Jezierski” sam zarabiał prowadząc z Marią Szelągowską wytwórnię wód perfumowanych i projektując do nich etykietki. Pracował też na etacie magazyniera w firmie budowlanej Swobodzińskiego przy ul. Kaliskiej.
Władze komunistyczne kontynuowały akcje przeciw polskiemu podziemiu. W ciągu kilku miesięcy 1946 r. stracono ogółem 120 członków różnych organizacji podziemnych. Aresztowania dotykały żołnierzy, którzy ujawnili się po kolejnej amnestii ogłoszonej 2 sierpnia 1945 r. rozpropagowanej jako akt „dobrej woli” Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.
W czerwcu 1946 r. Witold Pilecki otrzymał za pośrednictwem
emisariuszki z Włoch wydany przez gen. Andersa rozkaz wyjazdu na Zachód,
gdyż jest spalony
i poszukiwany. W sierpniu tę wiadomość potwierdził
Bolesław Niewiarowski. Jednak „Roman Jezierski” ociągał się z podjęciem
decyzji z dwóch powodów: tu miał rodzinę, a żona odmówiła wyjazdu z
dziećmi, choć sama nalegała na jego wyjazd; oraz nie było odpowiedniego
kandydata na jego miejsce. Na początku 1947 r. szef sztabu II Korpusu
gen. Kazimierz Wiśniowski odwołał poprzedni rozkaz i zatwierdził pracę
Witolda Pileckiego w kraju.
Tymczasem „władza ludowa” dążąc do całkowitego zwycięstwa na ziemiach polskich posługiwała się zdradą i prowokacją, które stanowiły główny atut sukcesów sił bezpieczeństwa „Polski Lubelskiej”. W drugiej połowie 1946 r. rozbite zostały większe oddziały partyzanckie (Kurasia, Bernaciaka), w listopadzie aresztowano płk Niepokólczyckiego. Aresztowania dotykały nie tylko ludzi podziemia, ale także członków stronnictw politycznych szczególnie Polskiego Stronnictwa Ludowego. Środkiem służącym zastraszeniu społeczeństwa były pokazowe procesy działaczy podziemia zakończone wyrokami śmierci. W styczniu 1948 r. stracono przywódców Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, w marcu członków Komendy Głównej NSZ, w sierpniu płk Niepokólczyckiego i jego współpracowników.
Również w przypadku Witolda Pileckiego i jego bliskich
współpracowników użyto tych wypróbowanych sposobów. Do WiN wprowadzono
agenta, Leszka Kuchcińskiego, byłego żołnierza TAP i poddano ją dłuższej
inwigilacji. Przy jego pomocy MBP chciało rozpoznać siły i środki
jakimi dysponowała grupa Pileckiego,
by skutecznie skompromitować
podziemie „bandycką działalnością”, przez próbę podsunięcia likwidacji
filarów MBP: J. Różańskiego, J. Brystygierowej, R. Romkowskiego, J.
Czaplickiego, G. Korczyńskiego – tzw. raport „Brzeszczota”.
Ów raport
miał politycznie i moralnie zniszczyć całą organizację. Prowokacja się
jednak nie udała; „Roman Jezierski” przesłał raport na Zachód i czekał
na instrukcje z II Korpusu.
1947-1948
Wobec zaistniałej sytuacji Wydział II Departamentu III MBP przystąpił
do aresztowań: Witolda Pileckiego zatrzymano 8 maja 1947 r., a od 6 do
22 maja 1947 r. uwięziono 23 osoby, z których tylko 7 zostało uznanych
za niewinne
i zwolniono. Od 9 maja Pilecki znajdował się w X
Pawilonie więzienia mokotowskiego w całkowitej izolacji. Śledztwo
przeciwko niemu nadzorował
płk R. Romkowski i na protokołach
przesłuchań znajdują się dopiski i polecenia pisane jego ręką (dokumenty
ze śledztwa są zgromadzone w Archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni
przeciw Narodowi Pilskiemu, Instytucie Pamięci Narodowej).
Przesłuchiwany był przez: por. S. Łyszkowskiego, por. Krawczyńskiego,
ppor.
J. Kroszela, por. T. Słowianka, ppor. E. Chimczaka i por. S.
Alaborskiego, którzy słynęli z okrucieństwa. Koszmar przesłuchiwania
trwał pół roku. 4 listopada 1947 r. w obecności oficera śledczego MBP
por. M. Krawczyńskiego i prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojska
Polskiego mjr Rychlika, Witold Pilecki potwierdził złożone w śledztwie
zeznania, składając podpis pod formułą o ich dobrowolności
i bez represyjności.
Tymczasem rtm. Pilecki był torturowany! Potwierdzają ten fakt zeznania więźniów – współtowarzyszy i informacje księży Jana Stępnia i Antoniego Czajkowskiego, którzy w tym czasie też znajdowali się w więzieniu Rakowieckim. Jednak podpisanie spreparowanych materiałów śledczych zamykało śledztwo i można było odpocząć od tortur i udręki przesłuchań. Ponadto oczekiwanie na proces dawało nadzieję na możliwość odparcia wymuszonych zeznań i spreparowanych, absurdalnych zarzutów.
Zaraz po uwięzieniu Pileckiego, jego oświęcimscy przyjaciele zwrócili
się do innego współwięźnia – premiera Józefa Cyrankiewicza z prośbą o
interwencję. Zamiast odpowiedzi, Cyrankiewicz wystosował pismo do
przewodniczącego składu sędziowskiego, w którym sugerował, by nie brano
pod uwagę działalności „Tomasza Serafińskiego” w Auschwitz, lecz by
rozprawiono się z nim jako „wrogiem ludu
i Polski Ludowej”.
Proces Witolda Pileckiego i jego towarzyszy: Marii Szelągowskiej,
Tadeusza Płużańskiego, Szymona Jamontta-Krzywickiego, Maksymiliana
Kauckiego, Jerzego Nowakowskiego, Witolda Różyckiego i Makarego
Sieradzkiego rozpoczął się 3 marca 1948 r. w siedzibie warszawskiego
Rejonowego Sądu Wojewódzkiego przy
ul. Nowowiejskiej. Na ten „jawny”
proces wpuszczono za specjalnymi biletami część najbliższej rodziny oraz
ludzi z resortu. Sądowemu składowi przewodniczył mgr ppłk Jan
Hryckowian, a członkami składu byli: sędzia wojskowy mgr kpt. Józef
Badecki, ławnik kpt. Stefan Nowacki i protokolant por. Ryszard
Czarkowski. Oskarżycielem „Witolda” był wiceprokurator Naczelnej
Prokuratury Wojska Polskiego mjr Czesław Łapiński. Oskarżał go o
posiadanie broni, którą Pilecki po upadku powstania – podobnie jak
większość powstańców – ukrył w skrytce i nie używał. Kolejne oskarżenie
dotyczyło przygotowywania zamachów zbrojnych na prominentów reżimu, ale
częściowo je utajniono, gdyż opierało się na materiale pozostałym po
nieudanej prowokacji. Ostatnim zarzutem było oskarżenie
o
posługiwanie się fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Romana
Jezierskiego. Podczas rozprawy prokurator nie dopuścił do przesłuchania
świadków oskarżenia przebywających w większości w więzieniach oraz
zrezygnował ze świadków obrony.
Rozstrzygnięcia zapadały poza salą sądową. Proces w swym założeniu
miał dostarczyć materiału propagandowego na potwierdzenie tezy o
szpiegowskiej działalności grupy „Witolda” i współpracy z Niemcami w
czasie okupacji. Ponadto miał stać się środkiem sterroryzowania
społeczeństwa w jego odruchach niepodległościowych. Dlatego oskarżyciel
żądał dla oskarżonych kary śmierci.
W ostatnim słowie oskarżeni
odrzucili zarzut szpiegostwa i świadomego uczestnictwa w działalności
tego typu, podkreślali natomiast postawę żołnierskiej służby w dobrej
sprawie.

15 marca 1948 r. w południe ogłoszono wyrok: W. Pilecki, M. Szelągowska
i T. Płużański zostali skazani na karę śmierci, M. Sieradzki na dożywocie,
a
pozostali na kilkanaście lat więzienia. W uzasadnieniu wyroków śmierci
sąd wojskowy podał: „dopuścili się najcięższej zbrodni stanu i zdrady
narodu, cechowało ich wyjątkowe napięcie złej woli, przejawiali
nienawiść do Polski Ludowej i reform społecznych, zaprzedali się obcemu
wywiadowi i wykazali szczególną gorliwość
w akcji szpiegowskiej”. Można zauważyć, że to uzasadnienie potwierdza polityczny
i propagandowy charakter procesu u wyroku.
Skarga rewizyjna jaką złożyli obrońcy oskarżonych przyczyniła się do
zmiany kary śmierci Marii Szelągowskiej na dożywocie – tylko ze względu
na jej płeć. Karę śmierci zamieniono na dożywocie także Tadeuszowi
Płużańskiemu. Prośby
o ułaskawienie skierowane do prezydenta Bolesław
Bieruta przez obrońcę, przez przyjaciół oświęcimskich i przez Marię,
żonę Pileckiego zostały odrzucone.
25 maja 1948 r. o godz. 21.30 w obecności Wiceprokuratora Naczelnej Prokuratury Wojska Polskiego mjr S. Cypryszewskiego, Naczelnika więzienia Mokotowskiego – por. Ryszarda Mońko, lekarza por. dr lek. Kazimierza Jezierskiego, duchownego – ks. kpt. Wincentego Martusiewicza rozstrzelano Witolda Pileckiego, a ciało potajemnie pogrzebano prawdopodobnie na tzw. „Łączce” dziś kwatera „Ł” cmentarza Powązkowskiego. Dopiero we wrześniu 1990 r. Sąd Najwyższy uniewinnił rotmistrza i jego towarzyszy, ukazał niesprawiedliwy charakter wydanych wyroków, uwypuklił patriotyczną postawę skazanych w tym procesie.
W lipcu 2006 r. Prezydent RP Lech Kaczyński w uznaniu zasług Witolda Pileckiego
i jego oddania sprawom ojczyzny odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego.
Lidia Świerczek
Muzeum Woli
Post scriptum; fragment publikacji „Wsieci” z 2013 roku;
Witold Pilecki został zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu na
Rakowieckiej w Warszawie. Bohater Polski Podziemnej został pogrzebany
przez komunistycznych oprawców w dzisiejszej kwaterze „Ł” („Łączka”)
Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Informację tę potwierdził dr
Krzysztof Szwagrzyk
z Instytutu Pamięci Narodowej, kierujący pracami badawczymi:
Nie oznacza to,
że ciało rotmistrza Witolda Pileckiego zostało zidentyfikowane. Prace trwają.
Wiemy natomiast na pewno, że nie został przewieziony na Służew, tylko właśnie na „Łączkę”.
Zacytujmy fragment wspomnień dotyczących komunistycznego mordu na rotmistrzu:
„Gdy usłyszałem szept: „już idą”, zbliżyłem się do okna razem z
dwoma współwięźniami, którzy znali Witolda Pileckiego. Nie zapomnę tego
widoku. Prowadzono dwóch skazanych. Pierwszy pojawił się Witold Pilecki.
Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch
strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. Nie wiem, czy był wtedy
przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego.
A potem salwa”
– zapamiętał ks. Jan Stępień, więzień katowni na Rakowieckiej.
Egzekucję Pileckiego nadzorował Ryszard Mońko, zastępca naczelnika więzienia mokotowskiego ds. politycznych:
„25 maja 1948 r., między godz. 21 i 21.30 do mojego gabinetu zgłosiło się czterech panów, dwóch
w
mundurach wojskowych, dwóch po cywilnemu, z bezpieki. Na polecenie
prokuratora Cypryszewskiego rozkazałem doprowadzenie Pileckiego na
miejsce straceń. To był mały, oddzielnie stojący budynek za X pawilonem,
którym rządziło MBP. Weszli do środka, ja zostałem na zewnątrz.
Słyszałem jeden strzał”.
Mońko żyje do dziś w Hrubieszowie, nie „nękany” przez Temidę III RP.
Mimo, że protokół wykonania kary śmierci mówi o plutonie
egzekucyjnym, strzelał jeden etatowy morderca - starszy sierżant Piotr
Śmietański. Za najważniejszych „bandytów” dostawał premie. Ciało
Pileckiego wywieziono za bramę więzienia na małym drewnianym wózku,
ciągniętym przez konia. Gdzie zbrodniarze pogrzebali bohaterskiego
rotmistrza – nie było wiadomo przez następne 64 lata, aż do… dziś.
Dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej wiemy już napewno, że został
zrzucony potajemnie do dołu na obrzeżach Cmentarza Wojskowego na
Powązkach.
Dziś miejsce to – jako kwatera „Ł” („Łączka”) - należy do nekropolii.
Fragmenty materiałów Tadeusza Płużańskiego, publicysty, szefa działu Opinie „Super Expressu”, autora książek „Bestie” i „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”.