Siedemdziesiąt lat temu, w Jałcie na Krymie, zakończyła się konferencja trzech przywódców: Rosji Sowieckiej, Stanów Zjednoczonych i Wlk Brytanii.
Spotkanie trzech głównych animatorów koalicji przeciw hitlerowskim Niemcom
i ich sojusznikom: Japonii, Włochom, Węgrom, Austrii
i kolaborującym z nimi rządom wielu podbitych krajów.
Bez przesady można dziś potwierdzić tezę, że konferencja w Jałcie była klęską wszystkich odważnych i sprawiedliwych ludzi. Klęską podstawowych zasad moralnych w polityce międzynarodowej.
Wśród Polaków po Jałcie przeważała konstatacja, że zostali okłamani i oszukani. Dotyczyło to zwłaszcza ich zachodnich sojuszników, bo to z ich właśnie strony spodziewano się silnego wsparcia polskiej sprawy. A ze wschodu ? Cóż, pewnie większość
nie oczekiwała niczego dobrego z tego kierunku.
Tymczasem historia zatoczyła koło.
Warto zatrzymać się z refleksją, przy fotografii animatorów dzisiejszej polityki europejskiej. W sytuacji gdy Ukraina walczy o przetrwanie, a na świeżo zaanektowanym przez Rosjan Krymie powstał pomnik, gloryfikujący „dokonania” jałtańskiej trójki.
Jałta jest znów w granicach Rosji,
a sprawy obywateli krajów trzecich załatwiają za nich ci którzy uważają,
że wiedzą lepiej co jest dla nich dobre. Bez nich.
