Rocznica wybuchu tego powstania zawsze będzie się kojarzyć z buntem wojska przeciw rosyjskiemu zaborcy. A więc odmowa posłuszeństwa,
które w wojsku było zawsze sprawą świętą, a tu życia lub śmierci
przed plutonem egzekucyjnym, w imię słusznej, narodowej sprawy.
W Polsce, gdzie kult munduru był od wieków ogromny, dzień ten stał się dniem chwalebnej sprawy,
rozpalonej gorącymi sercami młodych wojaków z warszawskiej Szkoły Podchorążych w 1830 roku
( obok słynny obraz A.Zaleskiego – Zdobycie Arsenału i bohater powstania ppor.P.Wysocki ).
Centralne obchody obecnie objęły awanse generalskie, uroczystości pod pomnikiem bitwy pod Olszynką Grochowską,
a w kraju wzdłuż i wszerz różne akademie, programy i publikacje w szkołach, mediach i periodykach.
30 listopada jako Dzień Podchorążego zawsze był i pewnie pozostanie dniem luzu w koszarach,
ale staje się też środkiem ciężkości wojskowego braterstwa
i promocji. Czy słusznie ? Chyba jednak tak. Dla munduru lepsze to niż polityka.