11.11.2016. Święto Niepodległości.
Tegoroczne obchody naszego najważniejszego święta państwowego

były wyjątkowo urozmaicone.
Zaczęło się 7 listopada od spotkania w Rybniku-Stodołach, gdzie w ośrodku wypoczynkowo-

szkoleniowym spotkaliśmy się z młodzieżą
i nauczycielami z Ukrainy w ramach akcji fundacji „Pomaganie Łączy Ludzi”.

Wymiana młodzieży to fundament naszych kontaktów
z Mościskami, gdzie powstaje mała kresowa nekropolia polskich żołnierzy
walczących o naszą niepodległość, a których szczątki zbierane są z terenu Ukrainy.

Potem 10 listopada było spotkanie w gliwickiej „samochodówce”, czyli akademia przygotowana przez uczniów i nauczycieli
ZSS im gen. Stefana „Grota”-Roweckiego,
na którą nas zaproszono. W trakcie uroczystości starsi chorążowie przekazali sztandar
szkoły młodszym kolegom.

Był krótki montaż słowno-muzyczno-wizualny historii odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku.
Było trochę poezji i trochę aktorstwa Było w sam raz.
Po południu tegoż dnia w Centrum Edukacyjnym im. Jana Pawła II miał miejsce koncert uczniów i uczennic z gliwickich szkół
i MDK przy ul.Barlickiego, uczestników konkursu piosenki patriotycznej. Młodzież zaprezentowała się wspaniale.
Wystąpił też chór garnizonu gliwickiego „Kombatant”. Najstarszy stażem i doświadczeniem.
Wisienką na torcie był jednak występ Akademickiego Zespołu Muzycznego prof. Krystyny Krzyżanowskiej-Łobody.
Czyli wokalistyka z najwyższej półki.
11 listopada zaczął się dla niektórych z nas bardzo wcześnie.
Mszą św. w kościele p.w. św Katarzyny w Toszku, "strażackim zdjęciem", ostatnimi koniecznościami ...
i wyruszeniem na trasę do Barutu z członkami grupy „Camino”.
Pogoda na wędrówkę była znakomita. Drzewa nie potraciły jeszcze wszystkich swoich liści, więc jesienne kolory widoczne
na szlaku radowały nasze oczy i dusze.
Nieodłączne atrybuty takich wędrówek - biało-czerwone flagi informowały okolicznych mieszkańców skąd jesteśmy.
Dokąd idziemy musieliśmy niejednokrotnie tłumaczyć, bo grzybiarze do dziś nie wiedzą co się wydarzyło w Barucie 70 lat temu.
Na miejscu zapaliliśmy znicze, zmówili modlitwę i ruszyli do pobliskiej gospody na grochówkę.
Tymczasem w Gliwicach, przy pomniku J.Piłsudskiego odbywała się uroczystość miejska.
Dopchać się do pierwszych rzędów było trudno, więc musimy się zadowolić ujęciami sponad głów widzów.
Nieco później po południu nasi koledzy w Warszawie maszerowali już w tradycyjnym Marszu Niepodległości.
W tym roku przebiegł on wyjątkowo spokojnie. Nic dziwnego, służby porządkowe podjęły zadanie ochrony maszerujących
a nie ich prowokowania. Oby taka tradycja utrwaliła się w naszej świadomości i przekazie pokoleniowym.
A na końcu tego pięknego dnia dotarła do nas wiadomość, że polscy piłkarze
wygrali z Rumunią 3:0. Górą nasi !