30.09.2017. Polana Hubertus pod Barutem.
Jak co roku w ostatnią sobotę września na granicy województwa opolskiego i śląskiego w gminie Wielowieś w powiecie
gliwickim odbyła się uroczystość, upamiętniająca dramat 160 żołnierzy NSZ, który
w 1946 roku rozegrał się również tutaj.
Jak co roku nasze Stowarzyszenie wraz z władzami gminy zorganizowało, przy wydatnej pomocy okolicznej jednostki
Straży Pożarnej, Domu Kultury, orkiestry, chóru przykościelnego, a w tym roku również duszpasterza
Rodzin Katyńskich z Opola, proboszcza parafii Bł.Czesława, ks. Rafała Bałamuckiego, spotkanie ludzi,
którzy pamiętają i pielęgnują pamięć ofiar zbrodni którą popełniły tu UB i NKWD.
Koncelebransem był tym razem proboszcz parafii św. Barbary w Gliwicach,

ks. Krzysztof Smoleń. Na miejscu były
obecne rodziny
żołnierzy, którzy zginęli w operacji „Lawina”; pod takim
kryptonimem Urząd Bezpieczeństwa
przeprowadził swoją
zbrodnię także pod Starym Grodkowem i Łambinowicami.
O tym, a także o badaniach nad umiejscowieniem szczątków ofiar, opowiedział prof. Krzysztof Kawalec
z wrocławskiego IPN-u. Obecny wśród nas Wojewoda Opolski dodał kilka słów o ugruntowaniu się lokalnej tradycji
obchodów kolejnych rocznic

tej tragedii ostatniej niedzieli września 1946 roku,
a ks. Rafał w homilii o niezwykłości
związku
pomiędzy ciszą i spokojem, takim jak ten panujący na polanie Hubertus, a wewnętrznym porządkiem ducha,
którego moc potrafi przezwyciężyć dramat najtragiczniejszej śmierci. Moc wyrosła z krzyża.
Była to piękna homilia,
która wielu obecnych wzmocniła i pokrzepiła a innym zapewne
mogła dać równie wiele powodów do zastanowienia.
W tym roku, może po raz pierwszy, obecny był
Dowódca Garnizonu Gliwickiego płk Maksymilian Kajdan.
Był też
Wojskowy Komendant Uzupełnień
ppłk Roman Nowogrodzki a także z-ca dowódcy
JW. „Agat” ppłk Zbigniew Cerekwicki.
Apel poległych
poprowadził kpt Biś a kompanię honorową wystawił 6 Baon Powietrzno-Desantowy.
Byli kadeci ze szkół miasta i powiatu Gliwice, była „cywilna” młodzież szkolna.
Naszych kombatantów ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i NSZ było na początku uroczystości tylko
trzech ale w czasie mszy już czworo. Pani major Maria Kulig-Gedliczka, którą zawiódł kolega organizacyjny
obiecując pomoc w transporcie, wynajęła taksówkę, kierowca kluczył ale w końcu dojechał, choć z opóźnieniem.
Dziękujemy !