14.02.2017. Rocznica powołania Armii Krajowej.
14 lutego to pamiętny dzień w naszym historycznym kalendarium.
Pewnie wielu nieświadomych lub niedouczonych rodaków kojarzy go jedynie
z anglosaskim importem - „Walentynkami”.
Dla żołnierzy Armii Krajowej oznaczał on jednak
początek ich godnej walki o Polskę.
Odtąd zaczęli być chronieni prawem rozkazu
Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego (obok),
który tego dnia powołał ich armię.
Chociaż wiele organizacji polskiego ruchu oporu
okresu II wojny światowej
istniało i aktywnie
walczyło, to jednak dopiero powstanie Armii Krajowej, obejmującej wszystkie formacje
zbrojnego podziemia, podniosło jego rangę do poziomu liczącej się siły
w wojennych
i politycznych kalkulacjach.

Pierwszym dowódcą zbrojnych struktur Polskiego Państwa Podziemnego
był gen.
Michał Karaszewicz-Tokarzewski (obok).
Funkcję tą powierzył mu przebywający w okresie kapitulacji
na terenie Rumunii ówczesny dowódca
Polskich Sił Zbrojnych marszałek Edward Rydz-Śmigły.
Rozkazem z 14 lutego 1942 dowódcą Armii Krajowej został gen. Stefan Grot-Rowecki (poniżej).
W chwili obecnej
ostatni żołnierze
Armii Krajowej
to w większości
ponad 90-letni pradziadkowie
i prababcie, odchodzący
na wieczną wartę, jak zwykliśmy określać na pogrzebach proces pustoszenia
ich szeregów przez biologiczny
rygor śmierci.
Gliwicki Oddział
Światowego Związku
Żołnierzy Armii Krajowej,
który pod koniec
ubiegłego stulecia
liczył ponad 350 członków,
obecnie skupia ich 36. Wśród nich są osoby bez
uprawnień kombatanckich (pozwala na to Statut); prawdziwych żołnierzy pozostało bowiem już niewielu.
Orzełek AK, bity w latach 1942-45 w warunkach konspiracyjnych, na czapki podziemnej armii,
jest dziś pięknym symbolem tamtych dni.
Nie bez powodu do tych symboli i tej tradycji starają się
nawiązać nowotworzone
jednostki Obrony Terytorialnej Kraju.
Jest do czego.