I znów zostaliśmy zaproszeni do uczestnictwa w sezonowym strzelaniu gliwickiego Bractwa Kurkowego.
Tym razem na otwartej strzelnicy w malowniczo położonym zakątku Zabrza.
Atmosfera wśród przybyłych była serdeczna i przyjazna, choć pogoda tego dnia
nie zachęcała do dłuższego pobytu na powietrzu i kontynuacji
ćwiczenia rąk i oczu zgodnie ze starą bracką zasadą: „Ćwicz oczy i dłonie w Ojczyzny obronie”.
Tym razem uplasowaliśmy się w drugiej dziesiątce, bo i zawodowców było więcej, strzelali też sędziowie,
łącznie z Wojskowym Komendantem Uzupełnień, który ustrzelił ... no nie zdradzimy wyników, bo to tajemnica
wojskowa.
Na koniec skonsumowaliśmy kiełbaski znad ogniska ... szkoda że nie przypieczone własnoręcznie ...
i ruszyliśmy do obowiązków week-endowych. W końcu rodzinie też coś się od nas należy. I vice-versa.