11.07.2018. Pamiętamy ukraińskie ludobójstwo.
Wątkiem, który w lipcowej pielgrzymce Kresowian na Jasną Górę zwykle wybrzmiewa

najmocniej jest haniebny mord ludności
polskiej,
przeprowadzony z niespotykanym
w nowożytnej historii okrucieństwem
11.07.1943 roku,
na obszarze
znajdującego się pod niemiecką okupacją
Wołynia, czyli tzw. Krwawa Niedziela.
Od dwóch lat obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa
dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na
obywatelach
II Rzeczpospolitej Polskiej, ustanowiony mocą uchwały Sejmu 22 lipca 2016 roku.

Jest on efektem wieloletnich wysiłków środowisk
kresowych, które domagały się umieszczenia go
w narodowym
kalendarzu.
Pierwotną propozycją było
ustanowienie Dnia Pamięci
Męczeństwa Kresowian,
jednak w ostateczności
uchwalono szerszą formułę,
obejmującą również słowo “ludobójstwo”, które
w międzynarodowym języku historycznym
i prawnym ma swoją wagę i znaczenie.
W procesie utrwalania prawdziwej narracji historycznej swoją rolę odegrały

środowiska Polonii.
Poniżej jako ilustracje załączamy fragmenty
rzeźb i tablic pamiątkowych z kościoła p.w. św. Maksymiliana
Marii Kolbe w Londynie, pierwszego z licznych już obecnie
sanktuariów naszych rodaków w tym mieście.
Jak wiemy, do dzisiaj
naród i władze Ukrainy
mają problem z oficjalnym uznaniem historycznych faktów dotyczących
zbrodni UON, UPA i ukraińskiej ludności cywilnej, która czynnie brała w nich udział.
Ludzi zaś, których według
standardów europejskich nazywamy zbrodniarzami,

obecnie kreuje się tam na bohaterów a nieliczne akty odwetu polskich partyzantów próbuje rozdmuchać do równoważnych
rozmiarów. My zaś wiemy, że na zakłamywaniu historii
nigdy
nie zbudujemy przyjaznych, dobrosąsiedzkich relacji.
Cóż więc pozostaje ? Przypominanie prawdy.
W tym roku w pięknym geście Prezydent RP Andrzej Duda złożył hołd czekającym na ekshumację szczątkom naszych
rodaków wśród łanów zbóż na terenach nieistniejących już polskich wsi na Wołyniu. A my czekamy
na otrzeźwienie
Ukraińców i uderzenie się w piersi.