1-3.08.2019. Powstanie, pamięć i tożsamość.
Minęła kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Pierwszego sierpnia
o godzinie 17.00 w całym kraju rozległy się syreny alarmowe znacząc godzinę “W”

bohaterskiego zrywu zbrojnego podziemia stolicy, który 75 lat
temu w warunkach upadającego niemieckiego totalitaryzmu
III Rzeszy przypomniał światu że jeszcze Polska nie zginęła.

Dowództwo Armii Krajowej wspólnie
z jednostkami Narodowych Sił
Zbrojnych i Batalionów Chłopskich
podjęło decyzję o rozpoczęciu walki
ze znianawidzonym okupantem. Liczono na wsparcie stojącej na
drugim brzegu Wisły “sojuszniczej”
armii Stalina ale sowieccy dowódcy
w cichym porozumieniu z Niemcami woleli patrzeć na ginących
Polaków niż ogladać ich zwycięstwo.
My w Gliwicach tego roku na skrzyżowaniu ulic Zwycięstwa
i Marcina Strzody przy dźwiękach syren znów obejrzeliśmy symboliczną akcję
miejscowego klubu Gazety Polskiej wstrzymującego ruch na kilka minut.
Kibice Piasta Gliwice zebrani pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego w tym samym czasie
wznieśli okrzyki ”Cześć i chwała bohaterom !” i tylko Rynek przestał być na tę okazję
miejscem zebrania gliwickich patriotów.
W Warszawie centralne władze państwowe
z prezydentem Dudą mocno zaznaczyły
Powstanie w kalendarzu patriotycznych
wydarzeń i trzeba przyznać że Polacy
coraz piękniej przeżywają tę datę. W bieżącym roku nawet niemiecki minister
spraw zagranicznych, obecny w Warszawie, wydawał się pełen gorących uczuć dla
Powstańców Warszawskich i Polaków.

Cóż, gdy niemieckie
uczucia kończą się na poziomie słów a ich poczucie
odpowiedzialności za wojenne zbrodnie i grabieże dokonane
w Polsce nie uwzględnia zadośćuczynienia.

Pamięć jest jednak nasza a my
pamiętać będziemy, bo pięknych ludzi
i ich czynów zapomnieć się nia da.
Pamiętać będziemy więc także o naszej
koleżance Marysi Nowak-Kowalskiej,
która po walce z nowotworem odeszła
od nas w niedzielę 28 lipca o 9.37 rano.
Jej pogrzeb zgromadził w kościele św. Katarzyny i na cmentarzu w Toszku setki osób.
Honory przyszli jej oddać włodarze powiatu gliwickiego, mieszkańcy, pacjenci i koledzy
z Liceum Ogólnokształcącego w Pyskowicach, szpitali i przychodni gdzie pracowała
i slużyła ludziom.
Maryna była instytucją i wszyscy którzy z nią się zetknęli kochali ją
i szanowali w sposób w jaki kocha się i szanuje szefa, ojca, matkę i przyjaciela.
Jej liczna rodzina i koledzy powtarzali w rozmowach
że jej obecność wśród nas jest trwała i niezależna od
czasu i okoliczności. Tak jak pamięć o jej ojcu, który
za swoją działalność konspiracyjną został po wojnie
wskazany przez ówczesną “władzę ludową” do kary śmierci, lecz na skutek interwencji prawniczej
skazany na niższą karę i objęty amnestią.
Idąc w ślady ojca była wraz z mężem
współzałożycielem gliwickiego oddziału SPAK i tak jak wielu innych społecznych
organizacji ich członkiem i motorem.
Koledzy i koleżanki z klasy pamiętać ją będą
zawsze jako szefa samorządu a potem niezbędne przedłużenie ich życia rodzinnego
i środowiskowego. Jej niespożyta energia i zaangażowanie nadawały ton i dostarczały
niezbędnej wiary w sens wielu przedsięwzięciom i pomysłom.
Czas płynie ale Ona pozostanie wśród nas.