8-11.11.2019. Świętowanie niepodległości.
Na zaproszenie dyrektora gliwickiego Zespołu Szkół Samochodowych im. Stefana
“Grota” - Roweckiego w piątek 8 listopada uczestniczyliśmy w uroczystej akademii
z okazji Święta Niepodległości.
Uroczystość była niezwykle podniosła. Tym razem obecny był prezes gliwickiego Oddziału ŚZŻAK
i przedstawiciel WKU.

Całość prowadził
nasz niestrudzony
historyk i kolega
Leszek Zyman.
Zgodnie z nowymi zaleceniami Ministerstwa
Edukacji Narodowej szkolne akademie z okazji
Święta Niepodległości są koordynowane w taki
sposób aby o godzinie 11.11 wszyscy odśpiewali hymn narodowy. Tak też stało się
i u nas. Piękne przemówienie wygłosił dyrektor Leszek Płowiec, głos zabrał
kapitan Kołkowski, a uczniowie zaprezentowali swój program słowno-medialny,
zawierający główne wątki historyczne polskiej drogi do niepodległości roku 1918.
W poniedziałek zaś
11 listopada solidna
grupa członków SPAK
wzięła udział w wędrówce
lub inaczej; tegorocznej
Pielgrzymce Patriotycznej
Górnośląskiego Klubu Przyjaciół Camino, której trasa biegła od Lubszy do Woźnik
w powiecie lublinieckim. Pogoda znów nam dopisała więc przeżyliśmy poznawczą

przygodę z zabytkami i krajobrazami naszej
śląskiej ziemi. Jak zwykle pierwszym etapem
była msza św. którą tym razem celebrowali

księża pod
przewodnictwem
proboszcza
parafii kościoła
św Jakuba Starszego w Lubszy. Piękna XIV wieczna
świątynia pełna była wiernych, co nieczęsto zdarzało

się nam w przeszłości,
zaś spotkanie nasze główny celebrans zakończył
wezwaniem wiernych do odśpiewania hymnu

państwowego,
co jak sam
stwierdził,
odbyło się
pewnie w tym miejscu po raz pierwszy.
Po
odmówieniu pierwszej dziesiątki różańca, na

przedkościelnym placu, ruszyliśmy w drogę,
powiewając flagami i dzieląc się wrażeniami
ze zmieniających się przed naszymi oczami

pejzaży jesieni.
Słońce
wychodziło zza
chmur, to znów
chowało się, ale do końca dnia było sucho i przejrzyście.
Dziesiątkowe przystanki były zarządzane przy
przydrożnych krzyżach ale cały przemarsz był dosyć
krótki, jak na pielgrzymkowy szlak, więc po paru godzinach dotarliśmy do Woźnik.
Po drodze przeszliśmy nad nową autostradą A-1 i polami dotarliśmy do pięknego
drewnianego kościółka św. Walentego, patrona zakochanych. Najstarsza wzmianka
o tym kolejno przebudowywanym obiekcie sięga XV wieku, a dobrze utrzymane
wnętrze jest pełne uroku. Na przykościelnym cmentarzu zapaliliśmy znicze na grobach
powstańców śląskich i pod tablicą poświęconą żołnierzom 3 Pułku Ułanów Śląskich,
którzy zginęli w okolicy podczas walk w 1939 roku.
Dłuższą chwilę spędziliśmy przy

grobie Józefa Lompy, który był synem tej ziemi
i zasłużył się wieloletnią działalnością na rzecz
utrzymania kultury i polskości Ślązaków, gdy
germanizacyjna polityka Prusaków w XVIII
i XIX wieku odbierała im godność i tożsamość.
Bardzo
ciekawie opowiadała o nim dyrektor pobliskiej
szkoły podstawowej, w której zakończyliśmy

swoją swiąteczną
wędrówkę.
I tam, po poczęstunku, obejrzeliśmy niewielkie muzeum
w dobrze utrzymanym podpiwniczeniu budynku.
Przedtem jednak wzięliśmy
udział w uroczystości pod
pomnikiem pamięci, gdzie
burmistrz miasteczka wraz
z radnymi, pocztami
sztandarowymi i lokalną
orkiestrą dętą czekał na nas
abyśmy nie stracili wątku całości wydarzenia.
Wszyscy byli bardzo serdeczni i gościnni. Czuliśmy się zaszczyceni powitaniem i rodzinną atmosferą wokół naszej pielgrzymki.
Było tak jak powinno być na Śląsku. Dobrze, ciepło i u siebie.