30.04-03.05.2020. Majowe święta i smutki.
W tym roku świętowanie majowych okazji do wywieszenia narodowej flagi miało
gorzki posmak pandemii, która nie odpuszcza.
Co rusz dowiadujemy się o jeszcze jednej znanej
osobie zarażonej wirusem Covid-19.

Większość z nich walkę z chorobą
wygrywa, niektórzy jednak nie.
Szczególnie smutną, dla nas
Polaków, wiadomością

była ta z 30 kwietnia o śmierci
płk Mieczysława Stachiewicza.
Żołnierza Wojska Polskiego,
uczestnika wojny obronnej
z Niemcami 1939 roku, a po
ewakuacji przez Rumunię i Francję również kampanii
lotnictwa alianckiego przeciwko Niemcom i Włochom,

jako pilota bombowca
stacjonującego w Anglii
Dywizjonu 301
„Ziemi Pomorskiej”. Architekta i działacza polonijnego,
honorowego Prezesa Instytutu Piłsudskiego w Londynie.
Zmarły był członkiem
polskich organizacji kombatanckich i kawalerem
Orderu Orła Białego oraz wielu innych odznaczeń

polskich i brytyjskich.
Powodem jego śmierci
było zarażenie
koronawirusem w londyńskim szpitalu gdzie się znalazł z innej
przyczyny. Miał 102 lata. Życiem przypłaciła również 20 kwietnia służbę

brytyjskiej NHS 34 letnia Polka pracująca w szpitalu w Northampton.
Tymczasem w Polsce my wzięliśmy udział w wieczornej mszy św. w intencji Ojczyzny
2 maja w garnizonowym kościele p.w. św. Barbary w Gliwicach. Świątynia była prawie
pusta jeśli nie liczyć kilkunastu wiernych. Nic dziwnego, rozkazem wyższych dowódców

odwołano uczestnictwo wojska w publicznych
uroczystościach i spotkaniach.
Z tego też powodu
otrzymaliśmy życzenia świąteczne po zaproszeniu
a następnie odwołaniu tradycyjnego spotkania
wielkanocnego u dowódcy garnizonu.
Odbiór zawierającej je korespondencji odbył się
z dwutygodniowym poślizgiem, co też przekazujemy.
Efekt pandemii widoczny był również 3-maja
w gliwickiej katedrze i na Placu Krakowskim.
Za to nasza flaga narodowa powiewała dumnie w dniu jej święta, jak Polska długa
i szeroka na domach, placach, latarniach i ... latarniach morskich (jw.).
Bielą „czystości wiary” (cyt.) i czerwienią „przelanej krwi” (cyt.).