01.09.2020. Na cmentarzu w Bojkowie.
Pewnie truizmem byłoby stwierdzenie, że co roku ta uroczystość jest inna.
Ale tak naprawdę jest.

Pewnie ma to związek z dynamiką wydarzeń,
które wokół nas się rozgrywają, może ma na to wpływ nasza

dyspozycja. A może po prostu aura.
Tym razem kiedy o godzinie 4.45
zabrzmiała trąbka z charakterystyczną
melodią wojskowej pobudki wszyscy
obecni na cmentarzu w gliwickim
Bojkowie odczuli głęboko powagę sytuacji.
Jak rzadko mrok był nieprzenikniony.
Zaciągnięte chmurami niebo i nieustannie padający deszcz potęgowały odczucie,
które pewnie było wspólne dla wszystkich uczestników tego wydarzenia,

że dzieje się coś niezwykłego.
Trwanie w tym deszczu wydawało się tym bardziej
naturalne, że młodzież i dorośli naprawdę przeżywali swój program; śpiew, recytację,
odczyty historycznego rysu, tła politycznego, refleksje narratorów, apel poległych.

Dwóch Westerplatczyków spoczywających na cmentarzu w Bojkowie pewnie jest
z siebie dumnych, że w ich środowisku powstało coś co wykracza poza zwykły rytuał.
Powstało wydarzenie które trwa, trwa dynamicznie, wzrasta i przynosi owoce.
Więc niech tak pozostanie.