16-22.01.2021. Pogrzeb i styczniowe rocznice II.
W minioną sobotę pożegnaliśmy zmarłego członka gliwickiego oddziału
Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej inż. Stanisława Piecucha.

Urodzonego 1927 roku w Mszance koło Gorlic, we wrześniu
1943 zaprzysiężonego i służącego w plutonie „Orlika”
III Batalionu 1 pułku Strzelców Podhalańskich, jako
szeregowy wywiadowca.
W kościele p.w. św. Antoniego
i na cmentarzu w Gliwicach -
Wójtowej Wsi z najbliższą
rodziną i przyjaciółmi
uczestniczyliśmy w pogrzebie
ś.p. Stanisława myśląc o nie

tak dawnych spotkaniach
z Nim i rozmowach.
Wziął udział wraz z synem, pomimo pandemii,
w ostatniej uroczystości pod Barutem, z którym
to miejscem był szczególnie związany. Gdzieś tam

wśród drzew i wód leżą prochy
jego przyjaciela któremu, jak
mówił, dał swoje buty na drogę
do gen. Andersa.
- Gdy odkopią moje buty będę miał dowód, że tam zginęli
chłopcy Bartka - mawiał.
Był jednym z głównych motorów
i tropicieli prawdy o tym miejscu, pozyskując ludzi i środki na

nagłaśnianie faktów, zbieranie
dowodów i porządkowanie terenu
tej komunistycznej zbrodni.
Jak wiemy, do dziś IPN nie odnalazł szczątków
żołnierzy NSZ, którzy w ostatnią niedzielę września
1946 roku zostali zamordowani na polanie Hubertus.
Wśród koncepcji historykow nie wszystkie opcje zostały jeszcze zbadane. Ta, której
zwolennikiem był pan Stanisław też nie. Liczymy że doczeka się głębszej analizy.
A tu zima. Za rok, jeszcze jednej osoby zabraknie przy wigilijnym stole
Jego rodziny. Niech odpoczywa w spokoju.
22 stycznia obchodziliśmy kolejną rocznicę wybuchu w 1863
Powstania Styczniowego. Zapoczątkowanego Manifestem
Tymczasowego Rządu Narodowego,
który odrzucił podległość Królestwa
Polskiego rosyjskiemu carowi i jego
namiestnikowi Konstantemu wzywając
rodaków do powstania.
Poprzedzone ono było krwawymi
interwencjami rosyjskiego wojska przeciwko pokojowym

manifestacjom i obchodom patriotycznych rocznic.
Bezpośrednim powodem była jednak kolejna “branka”
czyli pobór do carskiego wojska młodych chłopców,
( powyżej na rycinie A.Grottgera
i obok ) co oznaczało lata służby
w morderczym reżimie a i często
śmierć w walce o rosyjskie imperium, nierzadko przeciwko
uciśnionym narodom domagającym się niepodległości.
Objęci nakazem młodzi ludzie zaczęli się ukrywać,
organizować w lasach, stawiając opór i walcząc przeciwko
rosyjskim wojskom. Z czasem
rosnąc w siłę i umacniając
w zawziętości.
Przywództwa powstania
podjął się w jego drugiej fazie
emerytowany pułkownik wojsk carskich Romuald Traugutt,
który zapłacił życiem za swoją decyzję. Historycy oceniają,
że w powstaniu brało udział po
polskiej, litewskiej i ruskiej
stronie około 200 tys. młodych
ludzi podczas gdy wojska carskie
dysponowały 400 tys. żołnierzy.
Stoczono ponad 1000 potyczek i bitew, ostatecznie jednak,
pomimo początkowych sukcesów, powstanie zakończyło się
niepowodzeniem, egzekucjami, dla wielu katorgą i ciężkimi
represjami wobec ziemian i szlachty.
Owocem powstania był rozkwit patriotycznej literatury
i sztuki, jednak największą spuścizną było doświadczenie,
przekaz i determinacja wyrastające z przekonania, że tylko
wolna i niepodległa Polska gwarantuje godne życie swoim
obywatelom i dostatnią przyszłość następnym pokoleniom.
Jak wiemy, dopiero dzieci
i wnuki powstańców styczniowych osiągnęły w 1920 roku cel walki swoich przodków.