11-14.06.2021. Zebranie, praca i rocznica.
W miniony piątek odbyliśmy pierwsze od niemal roku bieżące zebranie członkowskie gliwickiego oddziału SPAK. Oszczędzimy sobie ilustrację jego frekwencji, gdyż była conajmniej skromna, niemniej mieliśmy okazję się spotkać i porozmawiać o bieżących wydarzeniach na forum publicznym i prywatnym.
Tematem numer jeden był jednak Covid-19, gdyż wszyscy w jakiś sposób mieliśmy z nim styczność.
Tematem numer dwa były roboty na placu budowy
pomnika, które toczą się swoim rytmem według
sobie tylko wiadomych reguł rynku podaży
i popytu siły roboczej, zleceń firm budowlanych
i naszego osobistego doświadczenia
na tym polu.
Niektórzy z nas mają swoje karty przetargowe
w dyskusjach o detalach konstrukcyjnych
proponowanych rozwiązań, a nawet potrafią
wyjąć asa z rękawa przy licytacji najlepszych technik dostępnych
w wykonawstwie poszczególnych robot ( na zdjęciu obok pudełko

z wiązaniami zbrojeniowymi i ściągaczem do szybkiego nawijania
drutu wiązałkowego - prezent szefa Komisji Rewizyjnej naszego
oddziału SPAK dla Kierownika Budowy ).
Proza bieżącego życia na budowie obraca się tymczasem wokół
małych radosci jak ta, zilustrowana powyżej, gdy “młody”
kupił sobie super-mega hamburgera by go skonsumować
podczas przerwy śniadaniowej i odkuć się za niezjedzone
śniadanie w domu. A wszystko zgodnie z lapidarną informacją:
- Sorki, zaspałem bo późno wróciłem z wieczornej wyprawy
na ryby, ale super było !
Na poważnej nucie, rocznicowo, przypominamy datę
14.06.1940; pierwszego transportu więźniów
z Tarnowa do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu,
zbudowanego pierwotnie przez Niemców dla Polaków.

Na mocy ustawy
Sejmu RP z czerwca
2008 roku pod datą tą obchodzimy Narodowy Dzień
Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów
Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

Z tej okazji w różnych
miastach Polski
odbyły się uroczystości,
jak ta w Krakowie, gdzie zabrał głos
dyrektor tamtejszego oddziału IPN Filip Musiał.
Przypomniał m.in. że na powitanie do przybyłych
przemówił zastępca komendanta obozu
SS-Hauptsturmführer Karl Fritzsch słowami:
„Przybyliście tutaj nie do sanatorium,
tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego,
z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba,
to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi,
to mają prawo żyć
nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące”.