12.03-01.04.2024. „Jędrusie”, historia i święta.
Ostatnie dni marca doprowadziły nas do Triduum Paschalnego i Świąt Wielkanocnych.
Na tę okazję usłyszeliśmy życzenia krajowych polityków, które wiernie
odzwierciedliły głębię ich ducha. Lub jej brak.
Za to pogoda przyjaźnie rozjaśniała nam świąteczne dni,
optymistycznie usposabiając
do wiary, nadziei i miłości.
W Niedzielę Zmartwychwstania
Grób Pański rzeczywiście
był pusty więc mogliśmy
radośnie świętować.
Zanim jednak odpoczęliśmy,
na łonie rodziny i przyrody,

nasze Kalendarium przypomniało o wojennych akcjach jednego
z legendarnych oddziałów partyzanckich, który w 1943 roku

wszedł w skład Armii Krajowej.
Mowa o „Jędrusiach”.
Ich założycielem i pierwszym
dowódcą był Władysław
Jasiński ps.”Jędruś”, który
w Kampanii Wrześniowej 1939
roku walczył w obronie Tarnobrzegu.
Po zajęciu miasta przez Niemców stworzył lokalną Organizację
Powstańczą w oparciu o harcerzy i młodzież przedwojennego
Związku Młodej Polski.
W 1941 roku struktura jej siatki
została wykryta i rozbita przez
okupanta. Sam Jasiński uniknął
aresztowania lecz przeniósł swą
działalność w rejon Sandomierza. Tam zorganizował
90 osobowy oddział dywersyjno-bojowy, którego

nazwa pochodziła od pseudonimu dowódcy.
Akcje oddziału polegały na zajmowaniu niemieckich
transportów i magazynów żywności, wykonywaniu wyroków
śmierci na konfidentach i dywersji.
Ważną częścią działalności „Jędrusiów” były też szkolenia.
W styczniu 1943 roku po donosie mieszkańca Turska,
Władysław Jasiński (obok) zginął wraz z dwoma członkami
grupy w starciu z niemieckimi policjantami.

Nowym dowódcą oddziału został jego zastępca; Józef Wiącek ps.„Sowa” (obok) który już 12 marca
tegoż roku przeprowadził brawurową, angażującą zaledwie
kilkunastu bojowników, akcję oswobodzenia 80 więźniów
z zakładu karnego w Opatowie, którego niemiecki garnizon
liczył 380 żołnierzy.
29 marca „Jędrusie” dokonali następnej akcji, tym razem
w więzieniu w Mielcu skąd uwolnili 180 osób.

Do innych pamiętnych akcji oddziału
zaliczyć należy uderzenie na banki
w Staszowie i Mielcu, obronę przed
pacyfikacją wsi Strużki, rozbicie taborów w Osieczku, 2 dniową
bitwę w obronie ludności Radoszyc, Radkowa czy walki
w Górach Świętokrzyskich z jednostkami Dywizji Waffen-SS.
Zgodnie z rozkazem dowództwa Armii Krajowej „Jędrusie"
włączyli się również w akcję „Burza”, współpracując
z Armią Sowiecką przeciw Niemcom.
Józef Wiącek przeżył wojnę, ale wielu jego towarzyszy zostało
wywiezionych na Syberię. Jego własny brat, będący również
członkiem oddziału, po wojnie został skazany przez nowe władze Polski na karę
śmierci, zamienioną po akcie łaski na więzienie, z którego wyszedł po 10 latach.
On sam po aresztowaniu przez NKWD i ucieczce, ukrywał się, był prześladowany,
więziony i torturowany przez UB. Oczyszczony z zarzutów przez Sąd Najwyższy,
dożył sędziwego wieku. Zmarł w 1990 roku, wielokrotnie odznaczany,
w tym również krzyżem Virtuti Militari.
Mogiły „Jędrusiów” leżą w ich rodzinnej ziemi, pod opieką lokalnych władz
i organizacji społecznych.